sama niewiem >> piątek, 27 marca 2009 23:24:44
W końcu się mylog "zareperował" bo to co było wcześniej to istny koszmar...
ale wracając do mojej autoterapii ;)
miałam pracę
stresującą ale satysfakcjonującą
niestety nie miałam wyników więc znów jestem w punkcie wyjścia
póki co robię różne fajne rzeczy xD
na przykład zostałam aktywistką GREENPEACU jakbym wcześniej wiedziała o takiej możliwości to już bym dawno nią została
póki co kończę - jutro szkoła
i teraz będę pisać zdecydowanie częściej :)))
komentarze [0]JAKŻE SIĘ CIESZĘ :D >> środa, 4 lutego 2009 18:18:00
do dłuższego czasu próbowałam się tutaj dostać
ale się nie dało...
już nawet myślałam że serwis przestał istnieć
a tu taka miła niespodzianka :D
co u mnie?
u mnie po nowemu :)
wszystko sie zmienia i ja też ide do przodu :)
nowe zainteresowania
nowi znajomi
nowy styl życia
jeszcze nie wiem czy lepiej ale na pewno inaczej :)
przede wszystkim zaczęły mnie ciceszyc drobne przyjemności
mam dużo przestrzeni do życia
nową szkołe
i szukam nowej pracy
bo w starej skonczylam umowe - niezbyt mi sie tam podobało
ale ostrzej sie wezme za szukanie w marcu
póki co mam ferie od wszystkiego :))
pozdro
komentarze [0]ignoranctwo >> niedziela, 16 listopada 2008 00:07:00
tyle rzeczy bym chciala napisac, nie wiem tylko ile sie odważe tu zamieścić
może zacznę od tego że z nudów weszłam sobie na czat (przed chwilką) na pokój zatytułowany muzyka. A tam banda ludzi tak znająca się na muzyce że ja pi****** jeden kolo wmawiał wszystkim że jedyna prawdziwa muzyka to punk :/ reszta rzucała nazwami zespołów takich jak queen, zielone żabki, moby. czyli ogólnie zróżnicowanie, ale czego nie wytrzymałam to gdy jedna kolesiówa napisała że z punka najbardziej lubi kiss - i w tym momencie nie wytrzymałam i napisałam "KISS TO GLAM ROCK, A NIE PUNK!!! JAK MOŻNA DYSKUTOWAĆ O MUZYCE MAJĄC O NIEJ TAKIE POJĘCIE!!!" po czym napisałam że ta gadka mnie przerasta i zamknełam okno czata.
można by z tego wywnioskować że jestem znerwicowana ostatnio, ale to wszystko przez te pieprzone przeziębienie które się do mnie przylepiło i mnie już trzyma dwa i pół tygodnia.
Ale nie ma tak źle bo znalazłam sobie zajęcie :) zostałam członkinią echelonu (fanklub 30 seconds to mars) no i ściągam sobie filmy z Jaredem Leto :*
Zazwyczaj postępuje w ten sposób że jak się o coś otrę to staram się dowiadywać, dyskutować na dane sprawy. Chyba że coś mnie nie interesuje i interesować nie będzie, wtedy oczywiście pozwalam sobie na totalne ignoranctwo.
Ale jeśli znam się na jakiejś dziedzinie (a jeśli sie znam to dość dobrze) a jakiś oświecony próbuje mi wmówić że nie mam racji, podając niesprawdzone informacje i nie daje mi chwili na dojście do głosu bądź chociaż przemyślenie sprawy i w kółko powtarza to samo - wtedy mam ochotę mu rozwalić głowę o ścianę
Bo mi nawet nie chodzi o to że jest możliwa tylko moja prawda (bo wiem że tak nie jest) tylko o to że po tym świecie chodzą takie uparte ignoranckie osoby które się zamykają na wszelką argumentację
Jeśli ktoś z was (osoby które czytają i nie raczą zostawiać komentów) wie czym jest powodowane takie zachowanie, to prosze powiedzcie mi, bo może zrozumiem i nie rozstrzaskam nikomu głowy.
Może tu chodzi o wygodę, o no nie wiem co...
komentarze [0]spaślak >> czwartek, 23 października 2008 18:50:57
tytul notki dedykuje mojemu kotu
ktory wazy juz 4 kg a jeszcze 2 lat nie skonczyl
przez wypadek nie jadl przez tydzien
tylko korplowki dostawal
no a jak juz umial jesc to jadl za trzech
i ma teraz przymusowe odchudzanie
przed chwila gonilismy za pilka
moze z 5 min, a on juz ma zadyszke xD
wyglada naprawde komicznie
cholera, w sumie to ta notka jest kolejnym pretekstem do odwlekania pisania referatu do szkoly :/ a temat naprawde jest porazajacy "wykorzystanie logistyki do osiagania przewagi konkurencyjnej - strategia przedsiebiorstwa, definicja konkurencyjnosci, podstawowe modele osiagania konkurencyjnosci"
i juz dostaje do glowy
p.s. andrzej dzieki za odwiedziny
komentarze [0]historyjka z morałem >> wtorek, 14 października 2008 19:04:39
Pewnego razu łódź przybiła do małej meksykańskiej wioski. Amerykański turysta podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał ile czasu zajęło mu ich złapanie.
- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin
- W takim razie dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej żeby złapać więcej takich ryb? - zapytał Amerykanin.
Meksykanin wyjaśnił że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i całej jego rodziny.
- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin.
- Długo śpię, potem złowię kilka ryb, bawię się ze swoimi dziećmi, spędzam sjestę ze swoją żoną. Wieczorami wychodzę do wioski i spotykam się z moimi przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, gramy na gitarze, śpiewamy piosenki. Żyję pełnym życiem...
Amerykanin przerwał
- Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę że mogę Ci pomóc. Powinieneś zacząć łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby skoro będziesz łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód możesz kupić większą łódź. Za dodatkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź możesz kupić drugą łódź i trzecią i tak dalej aż będziesz
miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje ryby pośrednikom będziesz mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może nawet otworzysz swoją własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić
się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd będziesz mógł kierować swoimi interesami.
- Ile czasu mi to zajmie? - zapytał Meksykanin.
- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.
- A co później?
- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając się - Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje i robić miliony!
- Miliony? Naprawdę?... A co potem?
- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na wybrzeżu, długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać sjestę ze swoją żoną i spędzać wieczory bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...
* Morał tej historii: Pamiętaj dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam jesteś!*
komentarze [0]HEY "LIST" >> poniedziałek, 13 października 2008 15:25:10
Jedyny mój to zaledwie kilka dni
A ja nie mieszczę łez zagryzam wargi
Dotykam się jak to zwykłeś robić ty
Wyczuwam, wyczuwam cię
W zapachu ubrań
A niebo znów na głowę spada mi
I nadziei coraz mniej na słońce
Tak trudno jest zasypiać budzić się
Gdy imię twoje echem odbija się od ścian
A te dni ciszy które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać przeczekać, przeczekać
Trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę
Jedyny mój pora kończyć już
Pielęgnuj obraz mój w swym sercu
Jestem wodą do której raz włożywszy dłoń
Nigdy nie zdołasz jej zapomnieć
A te dni ciszy..
komentarze [0]CO TO JEST??? >> sobota, 11 października 2008 22:56:02
Ta bardzo potrzebna i szeroko korzystna rzecz. Waha się w granicach 15 - 18 cm długości. Jest po to by dawać zadowolenie i chęć do życia zarówno mężczyznom jak i kobietom. Przeważnie wisi to swobodnie luźno dyndając się....ale odrazu jest gotowe do szybkiego użycia.
Z jednego końca przyozdobione jest mała kępą włosów a na drugim końcu posiada mała dziurkę. Przy użyciu, wkładane jest dość szybko czasami powoli ale zawsze z największa rozkoszą w ciepły, wilgotny i mięsisty otwór gdzie szybko jest poruszane ruchem posuwisto - zwrotnym... do przodu i do tylu... całości towarzysza wijące się ruchy ciała. W połączeniu z rytmicznym i pulsującym dźwiękiem... wynikającego z płynnej i śliskiej pracy owego przyrządu trwa to tak długo aż do pojawienia się gęstej zawiesiny, która zaczyna przelewać się na zewnątrz.
Po skończeniu zamierzonej funkcji i po wyciągnięciu na zewnątrz... otwór z którego wyciągnięta została dana rzecz oblepiony jest biała, święcąca i lepka substancja jak i sam przyrząd na całej jego długości.
Na sam koniec, po dokładnym umyciu i opłukaniu powraca to do swojego pierwotnego luźno zwisającego położenia gotowe do ponownego użycia... dwa, trzy razy dziennie, jakkolwiek używane jest to zazwyczaj tylko raz.
domyślasz się??
Jest to oczywiście szczoteczka do zębów! (z dziurką na jednym końcu do wieszania na ścianie)
A Ty o czym myślałeś świntuszku? ;)
komentarze [0]MORALNOŚĆ >> piątek, 10 października 2008 16:00:41
Rozwiązaniem problemu moralności jest bycie samotnikiem, nie istnieją wtedy pojęcia dobra i zła, tymbardziej jeżeli uda się oddzielić jaźń od ciała nie można wtedy zrobić niczego co jest moralnie dobre bądź złe, taki stan nirwany, zobojętnienia na wszystko, brak moralności, ponieważ nie ma potrzeby jej egzekwowania, nie ma nikogo kto by ją uwzględniał bądź próbował egzekwować. Oddzielenie od świata, potrzeb, uczuć. Zamknięcie się na wszystko by się ponownie odrodzić jako istota pozostającapoza wszystkimi ograniczeniami.
Wiedzieć to nie to samo co sobie coś uświadomić.
Samodoskonalenie jako droga do samowystarczlności, samowystarczalność jako droga do pustki...
Egoizm, cynizm, nihilizm...
komentarze [2]KURWA MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! >> piątek, 3 października 2008 00:11:32
NIENAWIDZE ŚWIATA
NIENAWIDZE LUDZI
TO SIE NIE MIESCI W MOIM SPOSOBIE POJMOWANIA
JAK TAK KURWA MOŻNA
TRZY DNI GO NIE BYLO
I WROCIL W STANIE AGONALNYM
JA TEGO NIE CZAJE
POPROSTU KURWA NIE CZAJE
JAK MOŻNA TAKĄ KRZYWDĘ
ZROBIĆ TAKIEJ BIEDNEJ ISTOTCE
AŻ SIE POPŁAKAŁAM
BO NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ
CO MOGE ZROBIĆ? ŻEBY MU JAKOŚ ULŻYĆ
CZEMU JEMU SIE TO PRZYTRAFIŁO
CZMEU NIE MNIE
JA BYM TO ZNIOSŁA, A NIE WIEM CZY JEMU SIE UDA
NIECH TYLKO KURWA DORWE TEGO KTO TO ZROBIŁ
(gwoli wyjaśnienia mój kot wrócił po trzech dniach nieobecności w stanie rozpaczliwym, oczy zawalone mieszanka ropy z krwią, pysk - początkowo myślałam ze uwalony jakimś smarem czy czymś, ale to tez była krew tylko że zaschnieta, do tego poprzyklejane kawałki trawy, chudy jak nie wiem co. nikogo nie poznaje, wszystkich sie boi. krew tak mu zatkała nos ze nie potrafi normalnie oddychać i chodzi cały czas z otwartym pyskiem)
NIE WIEM CO ROBIĆ
NIECH TYLKO SPOTKAM KOGOŚ KTO MU TO ZROBIŁ TO ZAPIERDOLE!!!!!
komentarze [0]Hapening >> czwartek, 2 października 2008 02:08:26
jestem poprostu stworzona do takich akcji :D
najpierw z okazji miedzynarodowego dnia wegetarianizmu
zrobilismy maly poczestunek z warzyw, a byl to caly obiad z deserem i kawa, a goska zrobila pyszna paste z fasoli (chyba przestane jesc mieso)
do tego trzeba bylo rozmawiac z ludzmi, rozdawac im ulotki, dawac przepisy itp. poznalam mase sympatycznych osob
pozniej byla mniej przyjemna sprawa
bo bojkotowalismy cyrk ktory zawital w naszym miescie
chodzi o to ze wystepowaly w nim zwierzeta
i to dosc egzotyczne ktorych tresura moze sie klocic z systemem moralnym niejednej osoby, w kazdym badz razie znowu byly ulotki, skandowanie hasel, male przedstawienie, klotnia z zarzadem cyrku, no i policja...
hehe tresowane pieski...
jeszcze po drodze do domu udalo mi sie zrobic cos dobrego :D
aaaaaaaaaaaaaa i najwazniejsze po powrocie udalo mi sie skonczyc tapetowanie pokoju i wniesc troche mebli :D jutro wchodzi reszta, troche poogarniam i w koncu koniec :D
i bede mogla poszukac roboty...
komentarze [0]jak by to garfield powiedzial NIENAWIDZE PONIEDZIALKOW >> poniedziałek, 29 września 2008 20:53:11
postanowilam przelamac poniedzialkowa passe i na dzien dzisiejszy wyznaczylam sobie pare zadan:
1. zglosic sie do urzedu pracy
2. zaczac remont w pokoju
3. zaplacic mandat za jazde bez biletu
4. zgrac na plytke filmy ktore dzisiaj sciagnelam
Ad.1
przybylam zobaczylam spierdolilam (z tamtad)
jak dostalam ten stosik druczkow zeby sie zarejestrowac, jeszcze patrzylam optymistycznie, ale kiedy doszlo do wypelniania... o zgrozo
niedosc ze tam tyle tych papierow bylo, we wszystkich praktycznie to samo i jakies tam warunki wypisane na 2-stronnej kartce A4 drukiem (chyba piątką) to jeszcze wprowadzili mnie w blad dajac o jedna krateczke za duzo w miejsce w ktorym mialam wpisac swoj nip. wiec po pobazgroleniu tych druczkow, poprosilam o jeszcze jeden egzemplarz karty zgloszeniowej i przerazona ucieklam do domu...
Ad.2
Remont... ...grrrrrrr
powynosilam wszystkie, wszysciutenkie meble ze swojego pokoju wspomagajac sie jedynie wlasnymi silami no i udalo sie :D, ale to niestety nie koniec (bo mamy poniedzialek) moj ojciec zaczal mi "remontowac pokoj" mniej wiecej w ten sposob: podaj to przynies tamto, poodkurzaj itp.
a jak juz sie wzial do roboty to az strach powiedziec. nie dosc ze cale mieszkanie jest w kurzu bo cos tam zdrapywal i nie potrafil sobie sam zamknac drzwi (uwaga pylica grasuje) to na dodatek malujac sufit uwalil cale okno farba (ktore ze 3 tygodnie temu umylam :(((( ) a to i tak dopiero poczatek remontu
Ad.3
ja wiem ze to latwe ale nie w moim wykonaniu
a wygladalo to tak, po drodze na poczte myslalam sobie: wezme druczek, wypisze, zaplace i do domu......
ale gdzie tam
przyszlam na poczte no i oczywiscie kolejka jak w miesnym za komuny, a ja sie cisne do okienka zeby ten cholerny druczek wziac, to te wszystkie stare baby sie na mnie patrzaly jakbym im rybke laciem zaczasla
no to spacyfikowalam i stanelam w kolejce (tylko zeby wziac glupi druczek) i tak sobie stoje...
stoje...
stoje...
az przyszla moja kolej, ale...
(pamietajcie jest poniedzialek) jedna stara baba sie wcisla przede mnie
najpierw o cos pyta
pozniej cos wyplaca
pozniej cos wplaca
a na koncu sie wypytuje o dlugopisy (kufa)
no i w koncu moja kolej, wiec ze szczekosciskiem prosze o druczek
odchodze na bok zeby go wypisac
iiiiiiiiiii..........
znowu do kolejki
jak juz doszlo do mnie okazalo sie ze cos tam musze jeszcze dopisac
ale tym razem stwierdzilam ze to pierdole i nie odeszlam od okienka
i w koncu sie udalo
ale pamietajcie - po wielu cierpieniach
Ad.4
niby proste zadanie nawet dla nooba
ale ciagle jest poniedzialek
wiec w ramach ostroznosci nagrywalam predkoscia 4
i jeszcze zaznaczylam weryfikacje dysku
i pieknie nagralo sie :D
wiec trzeba sprawdzic i oooo sa wszystkie pliki :D
wiec trzeba jeszcze cos odpalic zeby sprawdzic czy dziala
pierwszy film - brak obrazu
drugi film - brak obrazu
trzeci film - brak obrazu
itepe...
REASUMUJAC: PONIEDZIALKI SA DO DUPY :/
komentarze [0]pierwszy dzien w szkole >> sobota, 20 września 2008 16:40:05
zapomnialam wogole ze mam dzis isc do szkoly
wiec przespalam az 4 godziny
jak mielasmy sie stawic o 8 tak nauczyciele przyszli do nas o 8.40
ale nie bede narzekac...
jestem jedna z dwoch dziewczyn w naszej grupie (63 osoby)
wiec bedzie wesolo...
komentarze [1]heh życie... >> środa, 17 września 2008 16:12:50
jakis czas temu przechadzajac sie po parku zaczepil mnie moze z 14-letni chłpoaczek
i sie mnie pyta czy są tu jakies dziewczyny ktore robią lody
oburzylam się i oddaliłam bez słowa
nie bedzie mi taki szczyl tak sie do mnie odzywał
tydzień później widziałam jak gadał z moimi znajomymi
więc podeszłam i im opowiedziałam o tym zajściu oczywiście przy nim
po czym podeszłam do niego dosyć blisko
pogłaskałam po policzku i odezwałam się tymi słowy:
- wiesz nawet mogłabym ci zrobić loda, ale za gładki jestes...
komentarze [0]GWARKI 2008 >> poniedziałek, 15 września 2008 22:50:23
najpierw opowiesc z dzisiaj pozniej przejde do gwarkow
1. musialam dzis sobie fotki zrobic, zeby do szkoly zaniesc
no wiec wchodze do fotografa, a tam koles ktory sie tydzien temu w knajpie do mnie podwalal 0.0
zonk jak nie wiem co
no ale zagaduje o fotki, ile ich bedzie i jak drogo a ten do mnie
czesc, tobie zrobie 8 w cenie 4 :D
bo akurat 5 do budy potrzebuje i musialabym doplacic a tu taki psikus :D
ok przechodze do tresci wlasciwej
otoz byly 3 dni gwarkow, i zeby je opisac niestety potraktuje mojego bloga jak pamietnik
DZIEŃ 1.
matka mnie niesamowicie zdenerwowala, wiec wzielam butle żubrówki i piwo i z takim stanem posiadania poszlam do parku (po drodze sie jeszcze zaopatrzylam w energy drinka) spotkalam znajomych przy czym kumpel pokazał mi jak kręcić poi, wypilam ze dwa driny i piwo i musialam isc na msze a bylam lekko upalona. usiadlam sobie w piatej lawce, a ze to byl piatek to raczej nikogo przede mna nie bylo, jakos dotrwalam do konca, pozniej na przegladzie kapel pilam dalej, poszlam z perkim na karuzele, pozniej znow do parku
i poznalam dwoch indian - weseli chlopcy (ale strasznie niziutcy). no i na koniec obowiazkowo ognisko u jasia
DZIEŃ 2.
ok. 10 rano przybylam do domu, obudzilam sie o 14 bo dzwonil andrzej z sosnowca ktorego zaprosilam na gwarki, no wiec szybki prysznic cos zjesc i znowu w trase, najpierw standardowo zaprowadzilam go do parku (a niech pozna tarnogórską kulturę) a później byli niesamowici Łowcy kropka be :D (twoja stara klaszcze u rubika. - wszystkie klaszczą, ale twoja nierówno :D)
no i znowu park gdzie razem z kumplem zrobilismy maly popis z poi. pozniej koncert dżemu i tak smiesznie bylo ze zapytalismy sie jednego smerfa dlaczego szalet miejski jest zawarty, a on nas wpuscil do ratusza wiec fragment koncertu ogladalismy z tylu sceny :D
pozniej standardowo yazz club :D akurat impreza reagge byla i bylo fajnie. i na dobre zakonczenie dnia (a moze raczej rozpoczecie bo 6 rano byla) ognisko u jasia. tyle tylko ze jak dolaczylismy do ekipy to wszyscy byli juz padnieci. no i na moje barki zostalo zrzucone dodawanie drewna do ogniska. kolo 10 sie na dworzec zebralismy, no i niestety zdarzylo mi sie usnac w busie i mnie na repty wywiozlo. ale w koncu jakos dotarlam do domu.
DZIEŃ 3.
w sumie to najbardziej lajtowy jesli chodzi o picie, bo glownie to uzywalam kokosa (jak ludzie go widza sami chca mi dolewac :P)
tylko jeden koles mnie dosyc przerazil bo mi zaczal o mnie opowiadac (i to same prawdziwe rzeczy!!!) to w zyciu chyba jeszcze takich oczu jak wtedy nie zrobilam, no ale okazalo sie na szczescie ze nie jest zadnym maniakiem, tylko poprostu zna meine schwester i to ona mu wystarczajjaco duzo nagadala (ale swoja droga po co on takie pierdoly zapamietywal ale mniejsza o to).
pozniej koncert perfectu i jeszcze raz do parku troche z kumplami popic. dwie kumpele zrobily mini fire showa na rynku
a pozniej standardowo yazz, ale bylam juz na tyle struta alkiem ze nawet nie chcialo mi sie tanczyc, a ze dzis wyjatkowo nie bylo ogniska to sie zjawilam dosyc wczesnie w domu (ok 2 a.m.)
i to tyle jesli chodzi o moje osobiste ogólnikowe przezycia związane z tegorocznymi gwarkami
komentarze [0]gwarki >> piątek, 12 września 2008 14:16:32
dzis dzien pierwszy
a mi sie juz nie chce
wszyscy mi dzialaj na nerwy
musze isc sie napic i miec to wszystko w dupie
bo inaczej nie wydole
komentarze [0]
Szablon wykonała
kazik specjalnie dla OSY